Czy sprzęt medyczny sprowadzony przez KGHM i Lotos jest wadliwy?

Podziel się:
Facebooktwitterlinkedinmail

14 kwietnia w Warszawie wylądował Antonow An-225 Mrija, który dostarczył do Polski sprzęt z pomocą medyczną. Czy sprzęt ten spełnia normy?

Organizację tego bezprecedensowego transportu zleciły spółki: KGHM Polska Miedź S.A. oraz Grupa Lotos S.A. W ostatnich dniach pojawiły się spekulacje prasowe sugerujące, że maski, kombinezony czy przyłbice ochronne mogą nie spełniać europejskich norm jakości. Z takimi opiniami nie zgadzają się lekarze i naukowcy.

„KGHM zakupił, dzięki swoim kontaktom handlowym, sprzęt niezbędny dla działania systemu opieki zdrowotnej w Polsce służący opiece medycznej i osobom zakażonym SARS-CoV 2 – twierdzi profesor Andrzej Horban krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych. – Zakupy zostały dokonane zgodnie z prawem, a ich zakres został uzgodniony z konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych”.

„Każdemu działaniu, które powoduje, że do Polski trafia sprzęt medyczny (maski, półmaski, respiratory, fartuchy) z jakiegokolwiek kraju na świecie – należy przyklasnąć i za nie podziękować – mówi profesor Jan Lubiński z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. – Dzięki Bogu są jeszcze w Polsce duże państwowe firmy, takie jak KGHM czy Lotos, dzięki którym – z pominięciem klasycznych procedur przetargowych – można w sytuacji pożaru sprowadzić do Polski szybko niezbędny sprzęt, którego – jak wszyscy wiemy – brakuje na całym świecie, nie tylko w Polsce”.

Profesor Lubiński podkreśla, że gdybyśmy chcieli dzisiaj taki sprzęt sprowadzać zgodnie z procedurami przetargowymi, z pewnością nie mielibyśmy go przez wiele miesięcy. „Biją się o niego niestety w Chinach wszystkie kraje świata i to świetnie, że KGHM ma w Chinach takie relacje biznesowe, że może społeczeństwu szybko pomóc. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie” – podkreśla profesor Lubiński.

„Tylko ten, kto nie wie, ile takie transporty wymagają wysiłku w obecnej sytuacji, może takie działania krytykować. Tego co, się wydarzy, nikt nie mógł przecież przewidzieć. Teraz tylko, po przejściu najgorszego, powinniśmy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość i wrócić do produkcji wielu sprzętów i leków w Europie i Polsce” – dodaje Jan Lubiński.

Podobnego zdania jest prof. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. „Niewątpliwie KGHM wyprzedził las rąk wysuwanych z całego świata i sprowadził sprzęt ratujący zdrowie pacjentów w Polsce – twierdzi profesor Łoza. – Transport miał znaczenie związane z luzowaniem restrykcji po Świętach, ale był przede wszystkim przekazem symbolicznym, że będą prowadzone działania na dużą skalę, by zapewnić ochronę potrzebującym”.

„Mało jest prawdopodobne, że przywiezione chińskie maseczki komuś zaszkodzą lub że świat będzie wyglądał jakoś brzydziej przez chińskie przyłbice. Pomogą milionom – dodaje prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. – Nagminnie opowiadamy o niskiej jakości wyrobów stamtąd, bo swoich nie mamy. Łatwo więc teraz też suflować podobne wątpliwości. Koniec końców i tak trzeba będzie założyć chińską maseczkę z Antonowa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.