grupa azoty pulawy instalacje
Fot. Grupa Azoty

Polska chemia: w poszukiwaniu optymalnego modelu rozwoju

Podziel się:
Facebooktwitterlinkedinmail

W najnowszym raporcie „Polski sektor chemiczny – w poszukiwaniu optymalnego modelu rozwoju”, Krzysztof Mrówczyński i Kamil Zduniuk, analitycy Banku Pekao S.A., sprawdzili, co dane mówią o kondycji tej branży w Polsce, jej pozycji międzynarodowej oraz najważniejszych szansach i wyzwaniach.

Przemysł chemiczny cechuje się tempem rozwojowym w okolicach 3-4% rocznie, który nie plasuje go wprawdzie pod tym względem w czołówce krajowej gospodarki, ale w długim horyzoncie pozwala na systematyczny progres, a ponadto dobrze pozycjonuje go na tle generalnie dojrzałej i dość już wolno rosnącej chemii w Europie. Wyjątkowo silny wzrost w 2021 roku – efekt popandemicznego odbicia gospodarki, ale też silnego wzrostu cen – pozwolił na osiągnięcie wartości produkcji wyrobów chemicznych w Polsce rzędu ok. 85-90 mld zł.

Polska pozostaje jednak średniej wielkości producentem chemicznym w Unii Europejskiej. Zajmujemy w niej 7. pozycję, a nasz udział można szacować na ok. 3%, wyraźnie poniżej tego co prezentuje cały krajowy przemysł (bliżej 5%). Na wysokich miejscach plasujemy się tylko w niektórych segmentach, np. nawozów czy chemii konsumenckiej, ale w innych nasza pozycja międzynarodowa jest znacznie słabsza. Dotyczy to zwłaszcza takich obszarów jak petrochemikalia, tworzywa sztuczne i wiele kategorii chemikaliów specjalistycznych – mówi Krzysztof Mrówczyński, menedżer Zespołu Analiz Sektorowych w Banku Pekao S.A.

Na plus wyróżniają się przy tym wyniki finansowe. Średnia rentowność w ostatniej dekadzie wynosiła blisko 7% (wobec 4-5% przemysłu ogółem). Co więcej, w ostatnim czasie znajdowała się w mocnym trendzie wzrostowym, osiągając w 2021 roku rekordowe 9%. Wysokie zyski i odporność na szoki gospodarcze pozwalają na realizację długoterminowych strategii i inwestycje prorozwojowe.

Przyszłość jest niepewna, ale polskie firmy chemiczne ambitnie stawiają czoła wyzwaniom

W średnim okresie branża stoi przed licznymi wyzwaniami, do których zaliczyć należy m.in. zaostrzającą się politykę klimatyczną, duże potrzeby inwestycyjne, szybko rosnące koszty produkcji czy problemy kadrowe. W ostatnim czasie do tej listy dołączył konflikt na Ukrainie, który może mieć dla chemii długoterminowe konsekwencje.

Chemia jest na tle gospodarki ponadprzeciętnie narażona na konsekwencje tej sytuacji. Sektor, zwłaszcza niektóre segmenty (np. nawozy, farby, chemia konsumencka), zalicza się do gałęzi przetwórstwa o sporej ekspozycji na sprzedaż do Rosji, Ukrainy i Białorusi. Kluczowym kanałem wpływu są jednak kwestie surowców i energii. W przemyśle chemicznym ich dostawy i ceny to sprawy fundamentalne dla funkcjonowania. Tymczasem trendy uległy tutaj nagłej i niekorzystnej zmianie. Trzeba podkreślić, że w ubiegłym roku polska chemia bardzo dobrze radziła sobie z przerzucaniem rosnących kosztów na swoich odbiorców. W tym jednak sytuacja może być trudniejsza o tyle, że ryzyka występują nie tylko po stronie podażowej, lecz również popytowej. To może w niektórych segmentach chemicznych skutkować zwiększoną presją na marże – tłumaczy Krzysztof Mrówczyński.

Posiadanie silnego i nowoczesnego przemysłu chemicznego można tymczasem uznać za kwestię strategiczną. Polska posiada zróżnicowaną i uprzemysłowioną gospodarkę, która generuje duże wewnętrzne zapotrzebowanie na szereg produktów chemicznych. Lokalna branża nie jest jednak w stanie w pełni pokryć tych szybko rosnących potrzeb, a wiele wyrobów jest w efekcie w dużej mierze importowanych. W 2021 roku deficyt w handlu międzynarodowym chemikaliami zbliżył się do poziomu 10 mld EUR i pod tym względem zajmujemy w Unii Europejskiej drugie miejsce. Wymagania kapitałowe, słabszy dostęp do surowców, a w przeszłości także bariery know-how i nadmierne rozdrobnienie „wielkiej chemii” sprawiły, że wiele obszarów przez długie lata było znacząco niedoinwestowanych.

To się jednak zmienia. Współczesna polska chemia jest znacznie bardziej skonsolidowana i lepiej dokapitalizowana, co pozwala koncernom na podejmowania ambitnych inwestycji, modernizację infrastruktury (w tym automatyzację), jak również rosnące nakłady na nowoczesne i innowacyjne pomysły. Rozwój jest wielotorowy – od nowych wielomiliardowych instalacji, przez strategie ESG, aż po przyszłościowe obszary, jak technologie wodorowe. Nie można też zapominać o chemii konsumenckiej, w której przewaga kosztów pracy i innowacyjne produkty pozwoliły nam na zdobycie dobrej pozycji międzynarodowej – mówi Kamil Zduniuk, ekspert w Zespole Analiz Sektorowych w Banku Pekao S.A.

Należy przy tym mieć na uwadze, że „chemiczną specjalizacją” mogą się jednak pochwalić tylko nieliczne kraje, głównie wysoko rozwinięte – potrzebne są tu trudne do uzyskania przewagi, zwłaszcza dostęp do surowców i/lub unikalne zdolności badawczo-rozwojowe (innowacyjne). Tym bardziej należy docenić ambitne działania krajowego sektora, który pomimo wielu barier i nie tak ewidentnych przewag jak w wielu innych sektorach gospodarki, stara się „gonić” lepiej rozwinięte pod tym względem kraje, a podejmowane kroki stopniowo – w miarę możliwości krajowego sektora – ale systematycznie przybliżają nas do tego celu.

Ciągły rozwój i duże ambicje wyznaczają polskiej chemii nowe cele, a o procesach tych dobrze świadczą między innymi statystyki inwestycji. Połączony przemysł rafineryjno-chemiczny na początku poprzedniej dekady inwestował rocznie średnio ok. 5 mld zł rocznie, ale w ostatnich latach tempo wzrostu dochodziło do prawie 30%, a w 2021 roku wydatki osiągnęły rekordowy poziom ok. 11 mld zł. Równolegle, w tempie ok. 20% rocznie, rosną również nakłady na badania i rozwój. Tematem na przyszłość z pewnością będzie dalszy wzrost tych ostatnich – ich relacja do np. przychodów czy liczby zatrudnionych wciąż wyraźnie odstaje od najwyższych europejskich standardów – jak też poprawa jakości współpracy między przemysłem i nauką, tak aby w pełni wykorzystać krajowy potencjał w zakresie zaawansowanych technologicznie i innowacyjnych rozwiązań. O tym potencjale świadczy chociażby wykwalifikowana kadra i jedno z większych w Europie grono studentów nauk chemicznych.

Drugim kluczowym obszarem inwestycji jest ekologia i szerzej rozwiązania związane z polityką klimatyczną. Strategie wielu firm chemicznych wprost wymieniają obszary ESG jako kluczowe, z roku na rok poprawiają się wskaźniki emisyjności czy energochłonności, a pod względem nakładów na środki trwałe służące ochronie środowiska i gospodarce wodnej chemia, z 25% udziałem, przoduje w polskim przemyśle. Należy też pamiętać, że w szerszym kontekście ekologiczna transformacja to nie tylko wydatki, ale też szansa – gospodarka będzie potrzebować nowoczesnych surowców i materiałów, jak na przykład zielony wodór czy biotworzywa, a chemia będzie ich głównym dostawcą.

W polskich firmach chemicznych z roku na rok rośnie świadomość roli wydatków na nowoczesne instalacje i innowacyjne pomysły oraz „zielone strategie”. W obu tych obszarach widać wyraźny progres, który w ostatnich latach na dodatek mocno przyspieszył. Mimo, że chemia nigdy nie należała do naszych największych specjalizacji, a przed sektorem stoi wiele wyzwań, w przyszłość należy więc patrzeć z optymizmem. Sektor ten będzie kluczowym wsparciem dla transformacji całej polskiej gospodarki w stronę wyższego poziomu zaawansowania – podsumowuje Kamil Zduniuk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.